Wtedy to poczułam. Nagłe odczucie zagrożenia. Tknięta instynktem uchyliłam się. Tuż nad moją głową powietrze zostało przecięte. Metalowe żyłki oplotły ciało Maata. Carter odciągnął mnie na bok. Dopiero teraz zauważyłam, że żyłki odchodzą od jego noża.
- Carter? Co się dzieje?
Coyote podszedł do nas.
- Dobra robota, młody. Kim jesteś?- spytał Maata.
- Już wam mówiłem, że jestem Maat.
- Chrzanisz!- krzyknął Amy.
Podszedł do Coyote'a i podparł się na jego ramieniu.
- Maat nigdy nie pozwoliłby jakiemukolwiek stworowi zbliżyć się do rannej osoby.
- Skąd znasz Jomuela?- spytałam.
Uśmiechnął się. To nie wróżyło nic dobrego.
- Jomuel Rohkea to mój bliski przyjaciel.
- Serio?- spytałam podejrzliwie.- Jakoś nigdy o tobie nie wspomniał.
Maat wzruszył ramionami, co spowodowało zaciśnięcie się żyłek.
Kątem oka zauważyłam, że Lilith podeszła do w połowie martwego Farisa. Carter pochwycił moje spojrzenie.
- Idź do niej. Przypilnuję go- powiedział.
Maat spojrzał na Lilith. Jego usta wykrzywiły się w uśmiechu.
- Nawet o tym nie myśl- warknął Carter.
Białowłosy spojrzał na niego.
- Silentium- szepnął.
Coyote podszedł do Amy'ego i pomógł mu wstać.
- Carter!- zawołał.- Zabieram ich do środka!
Carter skinął głową.
- Weź Lokiego!
Loki pomógł wstać Dagonowi i zaprowadził go do Bramy. Po chwili wrócił po Marou.
Gdy Pustynne Węże były już bezpieczne, podeszłam do Lilith. Zajęta była oglądaniem naszej zdobyczy.
- Wiesz, że to niezbyt bezpieczne?- spytałam.
Skinęła głową.
Faris otworzył jedno oko. Pociągnęłam Lilith w tył i sięgnęłam po noże. Jednak ich tam nie było. Zniknęły!
- Carter!
Spojrzał w naszym kierunku.
Maat skorzystał z okazji i przeciął żyłki moim własnym nożem. Następnie uderzył Cartera rękojeścią w tył głowy. Lilith wydała z siebie zduszony okrzyk. Maat spojrzał na nią.
- Nie wygłupiaj się- powiedziałam.- Oddaj.
Uśmiechnął się.
- A co, jeśli- zaczął-odmówię?
Odwzajemniłam uśmiech.
- Wtedy nie pozostanie mi nic innego- odparłam, wyciągając zapasowy komplet- niż ci je odebrać.
Tak naprawdę nie wiedziałam, co zrobić. Carter leżał nieprzytomny, Węże byli niezdolni do walki, Lokiego nie było, a Lilith nie mogła z nim walczyć. Do tego Faris zaczynał się budzić.
Nasza sytuacja była zła... Nie. "Zła" to mało powiedziane.
Zapraszam do zareklamowania swojego bloga! --------> http://blogujmy-wspolnie.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńZajrzyj również na mojego bloga i zaobserwuj jeżeli Ci się spodoba:) http://diary-black-heart.blogspot.com/
czytanie tego bloga o tej godzinie <////3, moje oczy już nigdy nie będą takie same, bo blask liter je wypalił. ;_;
OdpowiedzUsuń